Rozwiązła - moja refleksja o kompulsywnym kupowaniu kosmetyków
Kiedy wchodzę do drogerii, nie ważne czy tej droższej czy tej tańszej, mam wrażenie, że prawie wszyscy sprzedają to samo, tylko w innym opakowaniu. Na studiach w Madrycie uczono nas, że drogeryjny konsument jest zazwyczaj rozwiązły ( promiscuo ) i trudno go związać na stałe z danym kosmetykiem (tylko po co zasypuje się nas setką próbek na każdym kroku?). Więc wielkie koncerny oferują mnogość podobnych środków do pielęgnacji skóry i włosów licząc, że jak nie jeden to drugi wpadnie do sklepowego koszyka. Przerabiałam już różne wersje preparatów, tych low cost, tych dobrych i tych luksusowych. I powiem Wam jedno drogie Panie: szału nie ma! Mogłabyś posiadać w domu jedynie: szare mydło o prostym składzie, sól epson, olejek lawendowy do kontaktu ze skórą, wodę różaną (hydrolat), sprawdzony krem do twarzy o prostej formule dostosowany do twoich potrzeb, dobry szampon bez SLESów i silikonu oraz olej roślinny do nacierania ciała i włosów. Jeżeli tylko byłabyś systematyczna (utop...